4.jpg

Zielona szkoła 2014

Idea

„Zielona szkoła” - to wyrażenie, które w uczniowskim słowniku pojawiło się kilka lat temu. Oznacza ono zazwyczaj tygodniową wycieczkę nad morze, jeziora czy w góry. Szkolny wyjazd jest zaplanowany i ma spełniać określone cele dydaktyczno-wychowawcze i integracyjne. „Zielona szkoła” jest organizowana najczęściej w sezonie wiosenno-letnim, w miejscowościach o wybitnych walorach przyrodniczych lub uzdrowiskowych. Ktoś kiedyś powiedział, że edukacja niekonwencjonalna - to źródło twórczych energii nauczyciela i ucznia. Źródłem tym może być „zielona szkoła”. To jednak w dużej mierze zależy od jej uczestników-nauczycieli i uczniów. Czasami nawet rodziców.

„Zielone szkoły” w swym programie zakładają, że uczeń poprawi swój stan zdrowia i ogólną sprawność fizyczną, a bezpośredni kontakt z przyrodą będzie najskuteczniejszym sposobem kształtowania świadomego stosunku do środowiska przyrodniczego i aktywnych postaw wobec jego ochrony. Zrozumie podstawowe prawa przyrody i poszerzy myślowe horyzonty. Zmieni dotychczasowe zachowanie i nauczy się obserwować otaczający go świat. Ujawni swoje zainteresowania oraz ugruntuje wiedzę szkolną z zakresu wielu przedmiotów nauczania. Bardzo ważną sprawą w czasie trwania „zielonej szkoły”, a może najważniejszą jest „integracja”.

Motto naszego tegorocznego spotkania brzmiało: ...aby ludzie poznanie swoje czerpali nie z książek, ale z nieba i z ziemi, z dębów i buków...”

Jan Amos Komeński

„Zielona szkoła” w Jastrzębiej Górze to zajęcia odbywające się na terenie Nadmorskiego  Parku Narodowego. Są to obszary bardzo atrakcyjne przyrodniczo, uczniowie wypoczywając byli zachęceni do poznawania piękna ojczystej przyrody i wdrażani do zdobywania doświadczenia w bezpośrednim z nią kontakcie. Powstające w trakcie zajęć sytuacje edukacyjne sprzyjały nauczaniu zintegrowanemu..

Głównymi celami „zielonej szkoły” były:

  1. Przenikanie treści ekologicznych do treści nauczania wszystkich przedmiotów.
  2. Kształcenie umiejętności praktycznego wykorzystania zdobytej wiedzy w codziennym działaniu.
  3. Poznanie, pokochanie i szanowanie środowiska.

Cele edukacyjne:

  1. Zaznajomienie uczniów z najważniejszymi obiektami i zabytkami regionu nadmoskiego
  2. Uświadomienie roli człowieka w działaniach na rzecz ochrony środowiska.
  3. Rozwijanie wrażliwości na problemy środowiska naturalnego.
  4. Kształcenie właściwych postaw proekologicznych.
  5. Poznanie i wskazywanie pozytywnych i negatywnych aspektów ingerencji człowieka w środowisko naturalne.
  6. Przekonanie o potrzebie tworzenia rezerwatów, parków krajobrazowych, parków narodowych, ochronie gatunkowej roślin i zwierząt.
  7. Zdobycie umiejętności prowadzenia obserwacji w okolicy.
  8. Nabywanie umiejętności dbania o swoje zdrowie i higienę ciała.
  9. Partnerskie stosunki między nauczycielem i uczniem.

 

Tym razem pobyt nasz był dłuższy ,gdyż wyjechaliśmy dzień wcześniej wieczorem 09czerwca. Po przyjeździe zostaliśmy przywitani przez właścicielkę ośrodka oraz panią Kazię –która jest rezydentką tegoż ośrodka. Dla nas natomiast pani Kazia to dobry duszek bez którego ciężko byłoby przetrwać. Od razu pobiegliśmy do swojej ‘’Małgosi’’, która czekała na nas z uśmiechem , świeżymi kwiatami i ciągle tymi samymi długimi włosami. Każdy bez pytania zajął swój pokój i nie zdążyliśmy się rozpakować ,gdy…. Poproszono nas na gorące i pachnące śniadanie.  Po posiłku od razu niespodzianka na którą niektórzy czekali cały rok. Zostaliśmy ponownie zaproszeni nad Jezioro Żarnowieckie w pobliżu elektrowni wodnej. Autokar już na nas czekał i pojechaliśmy do Ośrodka Sportów Wodnych w Nadolu. . Jezioro Żarnowieckie to duży zbiornik wodny , który służy również innym celom niż turystyka. To tutaj właśnie znajduje się wielka elektrownia szczytowo- pompowa  (którą mieliśmy możliwość zobaczyć), to tutaj właśnie budowana była elektrownia atomowa w Żarnowcu. Położony nad Jeziorem Żarnowieckim ośrodek sportów wodnych "Nadole" oferował nam całodniową gościnę a w niej min obejrzenie

  • w pełni wyposażonej mariny oferującej swoją gościnę dla 40 jednostek pływających jednocześnie
  • naukę pływania na kajakach

       możliwość zorganizowania ogniska

Nad jeziorem upiekliśmy sobie kiełbaski . Zabawy ze śpiewem na świeżym powietrzu przeplatane były pływaniem w kajakach po jeziorze. To była prawdziwa radość patrzeć jak ustawia się ogromna kolejka do kajaków chociaż mieliśmy ich kilka do dyspozycji. Pływaliśmy również łódkami i od razu zaprzyjaźniliśmy się z grupą uczniów mieszkających w naszym ośrodku z Bielska –Białej i Jasienicy. Po całodziennych szaleństwach wróciliśmy do ośrodka,

Następny dzień był równie upalny więc postanowiliśmy iść do miasta wysłać karty z życzeniami spróbować lodów i gofrów, które nigdzie tak nie smakują, jak właśnie w Jastrzębiej Górze .Popołudnie należało tylko do morza. Były konkursy budowli z piasku, była gra w piłkę, i inne zabawna plaży. Zażywaliśmy kąpieli wodnych i słonecznych. Po kolacji kąpiel w basenie i długie szaleństwa, zabawy –tak ,że pan ratownik nie mógł nad nami zapanować. A tak na marginesie –Skąd u dzieci tyle siły witalnej?

W środę od rana kolejna niespodzianka . Po śniadaniu szkoła z Bielska zaprosiła nas na chrzest morski i spotkanie z Neptunem. Wieczorem znów szaleństwa na basenie. Jeszcze nigdy nie mieliśmy tyle możliwości na kąpiele w basenie ,które stały się codziennym rytuałem. A swoja drogą w szkole nie można dzieci namówić na wyjazd na basen, tu z kolei nie mogliśmy się opędzić od pytań – czy wieczorem będzie kąpiel?

Piątek jako, że był to 13-sty dzień miesiąca musiał upłynąć nad pod znakiem magii . Pani rezydent zabrała nas na wycieczkę do Chłapowa, gdzie czekał na nas tajemniczy człowiek – bursztynnik. Bursztynnik to nie zbieracz bursztynu to czarodziej, mag, który z bursztynu wyczarowywał istne cacka. Mieliśmy przy tym prawdziwe warsztaty bursztynnicze. Dowiedzieliśmy się np. jak rozpoznać prawdziwy bursztyn od podróbek, w jaki sposób doszło do powstania tego minerału , gdzie go szukać. Po drodze odwiedziliśmy stadninę koni .I mimo ,że trasa ta była dość długa bo liczyła 10 km to nikt się nie zmęczył a wprost przeciwnie zrobiliśmy jeszcze konkurs skakania na skakance, który wygrała pani Alina.

Sobota przywitała nas pochmurnym niebem, ale nie zraziło nas to i wybraliśmy się na całodniową wycieczkę na Hel. Najpierw odwiedziliśmy fokarium, popatrzyliśmy jak wygląda karmienie fok i dowiedzieliśmy się znów ciekawych rzeczy np.że foki rodzą się na lądzie ,ale i na lądzie umierają. Obejrzeliśmy skansen łodzi rybackich przy Muzeum Rybołówstwa .Następnie obiecany rejs statkiem, który przejdzie do historii. Hulał wiatr i silnie kołysało statkiem ,co odbiło się na naszych błędnikach. Nasza pani przewodnik zaprosiła nas na nowopowstałą promenadę na wydmach. Tam zobaczyliśmy pomnik na którym wyryto napis „Początek Polski- Kopiec Kaszubów” z roku 2013.Owa promenada powstała w ubiegłym ,przy pracach nad rewitalizacją wydm. Działania realizowane na obszarze około 10 ha na Cyplu Helskim realizowane są w ramach projektu pn. Rewitalizacja szaty roślinnej i wydmowej siedlisk przyrodniczych Cypla Helskiego”. Zatoka Pucka i jej brzegi to przyrodnicze klejnoty bałtyckiego skarbca. Malownicze klify, linię plaż i wydm rzeźbią morskie fale , deszcz i wiatr. Sosnowe lasy, plażowy piasek oraz woda kąpielisk dają nam i innym turystom zdrowie i odpoczynek, a faunie i florze – życie. Po drodze odwiedziliśmy Izbę Pamięci Komandora Przybyszewskiego. Zobaczyliśmy wielką armatę z której ku naszemu zdziwieniu ,specjalnie dla nas wystrzelono proch strzelniczy. Huk był tak potężny ,że przez wiele godzin jeszcze słyszeliśmy go w uszach. Dokonaliśmy również zakupów pamiątek militarnych. Wracając przeszliśmy  główną częścią Helu , gdzie po raz pierwszy widzieliśmy prawdziwy dom rybaka, gdzie ściany pokryto osmołowanymi belkami. Dowiedzieliśmy się również co to były Maszoperie czyli tzw spółdzielnie rybackie. Rybacy wspólnie łowili, wspólnie pletli kosze i dzielili się po równo zyskami a ich zadaniem było utrzymanie księdza, organisty i nauczyciela. Wracając do autokaru natknęliśmy się na ekipę filmową, która właśnie na Helu realizowała film.

W niedzielę, nie było czasu na odpoczynek ,przecież jeszcze tylu rzeczy nie zobaczyliśmy ,więc po Kościele odwiedziliśmy Latarnię Morską w Rozewiu – jest to coroczny punkt naszej Zielonej Szkoły. Ciekawi zawsze jesteśmy czy Szwedzi zaczarowani w buki nadal tam są i czy te buki nadal tak szybko rosną. Był basen poobiedni i ognisko ze śpiewem A późnym wieczorem obejrzeliśmy ze skarpy należącej do właścicieli przepiękny zachód słońce. Jeszcze nigdy nie oglądaliśmy zachodu z góry tylko z plaży tym razem było inaczej. W nocy była jeszcze zielona noc i czuwanie kto-kogo przechytrzy. Okazało się ,że pani Alina, która o 3 rano wymalowała wszystkich pastą a potem zabrała każdemu kilka rzeczy i wyniosła w kocu poza ośrodek . Jakież było zdziwienie dzieci ,że były pomalowane i poginęło im wiele rzeczy. Więc po śniadaniu zabawa w podchody i szukanie skarbów a potem wykupowanie fantów. Mimo,że był to ostatni dzień nie odpoczywaliśmy, po zabawie fantowej turniej badmintona, ostatnie wyjście do Jastrzębiej Góry by zobaczyć Gwiazdę Północy ,przejść Bulwarem Nadmorskim i Promenadą Światowida oraz ostatni zakup prezentów. Po kolacji pakowanie i najprzyjemniejsza rzecz rozdanie dyplomów ,nagród i jeszcze jedna niespodzianka, jaką sprawili nam na koniec właściciele ośrodka. Mianowicie każda dziewczynka dostała na pamiątkę torebkę w postaci dużego ,pluszowego słonia, a każdy chłopiec dostał pluszową zebrę. Był to niewątpliwie miły gest ,który zapamiętamy i który świadczy o tym ,że jesteśmy tam mile widziani.

O Zielonej Szkole można powiedzieć ,że nie jest werbalna,  zachowawcza, pamięciowa i mechaniczna, lecz bezpośrednia, naturalna, radosna, zintegrowana, oparta na działaniu i twórczym myśleniu. Odbywa się w miłej atmosferze jej uczestników , co czyni ją spontaniczną, przyjemną i żywą. Dlatego mamy nadzieję, że za rok uda nam się wyjechać ponownie a może tym razem na dłużej?

 

Alina Szkopiak