4.jpg

Zielona Szkoła 2013

Prowadząc zajęcia z dziećmi trudno oprzeć się tylko na tym, co dają lekcje w klasie. W okresie  kiedy, dziecko ma ogromne potrzeby i możliwości poznawcze, jest ciekawe otaczającego świata, trzeba mu to umożliwić i wyjść ze sztywnych miejsc pracy, jakimi są klasa i ławka szkolna.
Najlepszą okazją do poznania tego, co nas otacza, uczenia się życia wśród innych, są śródroczne wyjazdy połączone z nauką. Jest to trudna forma pracy, ale dająca najwięcej możliwości rozwijania aktywności poznawczej i twórczej ekspresji uczniów. Zdobyte w ten sposób umiejętności, sprawności i wiedza są bardziej trwałe i efektywne.


„Zielone szkoły” dla wielu dzieci są jedyną formą wypoczynku poza miejscem zamieszkania , a dla wszystkich stanowią okazję do poznania tego, co nas otacza, uczenia się życia w grupie, odkrywania nowych pasji. Dają one ogromne możliwości także nauczycielom. Stwarzają sposobność lepszego poznawania potrzeb i możliwości uczniów.
Wspólne spędzenie 7 dni najbardziej integruje dzieci, często pozwala zaistnieć tym uczniom, którzy mają trudności w szkole. Nie  liczy się tylko to, ile kto wie, ale też co potrafi, jak funkcjonuje w grupie, czy świetnie biega, tańczy lub konstruuje. Zadaniem osoby kierującej rozwojem dziecka jest pobudzanie i rozwijanie jego aktywności twórczej. Ważne jest, aby w trakcie wyjazdu poruszyć wszystkie rodzaje aktywności, rozbudzić wiele, często nowych zainteresowań, pozwolić odkrywać i spostrzegać to, co nam dorosłym  wydaje się oczywiste.
Mając na uwadze korzyści płynące z tego niekonwencjonalnego sposobu nauczania postanowiliśmy po raz kolejny wyjechać w atrakcyjne pod wieloma względami miejsce tzn do Jastrzębiej Góry. Ośrodek nasz jak już wszyscy wiedzą położony jest w samym sercu Nadmorskiego parku Krajobrazowego na skarpie nad samym brzegiem w bliskim sąsiedztwie latarni morskiej w Rozewiu. Mieliśmy do swojej dyspozycji domek o wdzięcznej nazwie "Małgosia".  Tym razem czekała nas niespodzianka , ponieważ przywitała nas naprawdę Małgosia- czyli piękna długowłosa postać wyrzeźbiona z drzewa lipowego, wielkości dorosłej osoby. Zresztą musieliśmy zrobić sobie wspólne zdjęcie z Małgosią i Jasiem ,który czuwał nad podobnym domkiem obok. Nad naszą kondycją czuwał pan ratownik, który pozwalał nam  kąpać się w basenie . Aby nie brakowało nam sił na wycieczki i ćwiczenia przyrządzano dla nas jak co roku pyszne  posiłki w formie szwedzkiego stołu. Bardzo dobre, kolorowe i urozmaicone dania rozbudzały nasze kubki smakowe. Przez cały czas pobytu dopisywała nam pogoda, która była prawdziwie letnia, sprzyjała więc kąpielom słonecznym ,wodnym i zabawom nad brzegiem morza.
            Celem tegorocznego wyjazdu była integracja poprzez wypoczynek i zabawę, zachęcanie do aktywnego, zdrowego stylu życia, wyrobienie postaw przyjaznych środowisku, zwiększanie samoświadomości dzieci, rozwijanie wrażliwości estetycznej oraz wdrożenie programu edukacyjnego , wychowawczego i prozdrowotnego.   Aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu, wspólne zabawy i przeżywane radości to najlepszy sposób na zapomnienie o minionych trudach szkolnych, czasem o trudnych chwilach przeżytych w domach rodzinnych.
           Każdy dzień naszego pobytu był inny, ale imponujący a czasem wprost jak z marzeń. Tak właśnie było w trzecim dniu naszego pobytu. Dzieci wstały poszły na śniadanie i nic nie przeczuwając zostały zabrane na „extra wypad”, który -jestem pewna- zostanie im na długie lata w pamięci. Otóż właściciele ośrodka w którym przebywaliśmy postanowili zrobić nam niespodziankę i zaprosili do Ośrodka Sportów Wodnych w Nadolu. Po śniadaniu autokar już na nas czekał i pojechaliśmy na przygodę życia. Otóż ośrodek do którego zawitaliśmy jest położony nad Jeziorem Żarnowieckim . Od dawna mieliśmy ochotę tam zawitać, tym razem się udało. Jezioro Żarnowieckie to duży zbiornik wodny , który służy również innym celom niż turystyka. To tutaj właśnie znajduje się wielka elektrownia szczytowo- pompowa  (którą mieliśmy możliwość zobaczyć), to tutaj właśnie budowana była elektrownia atomowa w Żarnowcu.
Położony nad Jeziorem Żarnowieckim ośrodek sportów wodnych "Nadole" oferował nam całodniową gościnę a w niej min obejrzenie
•    w pełni wyposażonej mariny oferującej swoją gościnę dla 40 jednostek pływających jednocześnie
•    wypożyczanie sprzętu motorowodnego
•    naukę pływania na kajakach
•    możliwość organizowania ognisk
Nad jeziorem upiekliśmy sobie kiełbaski . Zabawy ze śpiewem na świeżym powietrzu przeplatane były pływaniem w kajakach po jeziorze. To była prawdziwa radość patrzeć jak ustawia się ogromna kolejka do kajaków chociaż mieliśmy ich kilka do dyspozycji. Po całodziennych szaleństwach wróciliśmy do ośrodka, a w nagrodę wszyscy otrzymali dyplom ukończenia ABC kajakowego.
Następny dzień był również fascynujący. Otóż wybraliśmy się na spotkanie z historią czyli do Malborka. Zamek malborski uchodzi za największą warowną budowlę średniowiecznej Europy. Ta góra cegieł to wielki spadek minionych epok, który historia powierzyła naszej opiece. Dzięki odbudowie i pracy konserwatorów zachowany został jedyny w swoim rodzaju pomnik architektury gotyckiej i myśli konserwatorskiej minionych dwustu lat. Dziś zamek pyszni się odbudowanymi murami, a w jego wnętrzach prezentowane są skarby naszej kultury. Tak jak przed wiekami przegląda się on dumnie w leniwie płynących wodach Nogatu. Trud konserwatorów został doceniony na forum międzynarodowym. W grudniu 1997 roku na posiedzeniu UNESCO w Neapolu ten unikalny zespół został wpisany na ekskluzywną listę zabytków światowego dziedzictwa ludzkości.
 Niedziela upłynęła nad pod znakiem magii . Pani rezydent zabrała nas na wycieczkę do Chłapowa, gdzie czekał na nas tajemniczy człowiek – bursztynnik. Bursztynnik to nie zbieracz bursztynu to czarodziej , mag ,który z bursztynu wyczarowywał istne cacka. Mieliśmy przy tym prawdziwe warsztaty bursztynnicze. Dowiedzieliśmy się np. jak rozpoznać prawdziwy bursztyn od podróbek, w jaki sposób doszło do powstania tego minerału , gdzie go szukać. Poznaliśmy jego właściwości np: kolory , ciężar, poznaliśmy zjawisko inkluzji. Przeszliśmy lekcję rzeźbienia bursztynu. Dowiedzieliśmy się również jak wielkie znaczenie posiada bursztyn w przemyśle farmaceutycznym , kosmetycznym i w magii. Jest to kamień szczęścia. Wróciliśmy pięknym wąwozem Chłapowskim –głębokim na 350 metrów .
Nasza pani rezydent postanowiła po raz kolejny nas zaskoczyć i zorganizowała wieczorne wariacje de Cupale. Nie mogliśmy tez pominąć latarni morskiej w Rozewiu , wycieczki bulwarem nadmorskim, obejrzenia obelisku Gwiazda Północy. Czas minął wśród kąpieli wodnych ,słonecznych zabaw i gier ruchowych, różnych konkursów. Zakończyliśmy Zieloną Szkołę  wieczornym ogniskiem z magicznymi wybuchami ognia ,który ma spełnić nasze życzenia. Oczywiści była również zielona noc. Do domu wróciliśmy opaleni z dyplomami a przede wszystkim z dyplomem ukończenia Zielonej Szkoły.
                                                                           Alina Szkopiak